• Wpisów:338
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 11:07
  • Licznik odwiedzin:63 529 / 2145 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Dziś postanowiłam napisać o dwóch balsamach do ust, które okazały się totalną porażką.
1) Figs & Rouge Organiczny balsam do ust Mięta i Drzewo Herbaciane

Skusiłam się na ten balsam tylko dlatego ,że to kosmetyk organiczny. Ma bardzo fajny skład : olej z nasion słonecznika,masło shea,biały wosk pszczeli, olejek z mięty pieprzowej, olejek z liści drzewa herbacianego, czyli skład jak najbardziej na plus. Szkoda, że gorzej jest z działaniem. Dawałam mu wiele szans, jednak zawsze działa tak samo. Nie nawilża moich ust kompletnie . Konsystencja jest dość zbita, na ustach wygląda bardziej jak błyszczyk. U mnie ten balsam nie wykazuje żadnego działania. Bardzo krótko się utrzymuje na ustach , nad czym ubolewam. Usta nadal wyglądają na spierzchnięte, nie poprawia ich kondycji. Zapach lekki, miętowy , nie każdemu się spodoba. Zauroczyła mnie natomiast puszeczka tego balsamu. Utrzymana w klimacie retro , idealnie się prezentuje. Puszka jest bardzo mała, zmieści się nawet w kieszeni ( 8 ml ). Balsam ma także inne zastosowania np .w przypadku drobnych skaleczeń, obtarć i wyprysków - punktowe zastosowanie wspomaga proces regeneracji . Chyba zużyję go własnie w taki sposób, na usta się nie nadaje , może pomoże na drobne skaleczenia. Balsam nie jest wart swojej ceny ( 20 zł ) , a do tego dostępność jest ograniczona ( z tego co pamiętam w grę wchodzą tylko apteki bądź sklepy internetowe ) . Nigdy nie spotkałam go w aptece stacjonarnej.

2) Naturelle d'argan - balsam z olejkiem arganowym
Na ten balsam trafiłam przypadkiem w aptece. Skusiłam się na niego ze względu na skład : olej arganowy, masło shea, wosk pszczeli , olejek słonecznikowy, witamina E, olejek pomarańczowy. Balsam jest dosyć płynny, po prostu widać, że ma w składzie olejki. Znika dość szybko z ust, nie daje uczucia komfortu. Delikatnie nawilża, ale nie jest to nic spektakularnego . W cenie około 30 zł , otrzymujemy przeciętny balsam. Na pewno nie powtórzę tego zakupu, a szkoda bo miałam ogromne nadzieje, dawałam mu wiele szans. Balsamik mieści się w estetycznym słoiczku o pojemności 15 ml.Pachnie dość neutralnie, z delikatną nutką pomarańczy. Podobnie jak z tamtym balsamem , dostępność jest kiepska. Jest to firma mało znana na polskim rynku.

PODSUMOWANIE : Mogłoby się wydawać, że są to balsamy idealne : naturalny skład, niska cena, eleganckie opakowanie, ciekawe zapachy. Nic z tych rzeczy. Balsamy poległy na całej linii. Nie nawilżają, nie utrzymują się długo. Może sprawdziłyby się na lato, zimą na pewno odradzam. Nie polepszają kondycji ust, nie robią po prostu nic. Równie dobrze mogłabym się posmarować zwykłą wazeliną z apteki , która kosztuje około 5 zł. Wracam pokornie do mojego mistrza - Nuxe Reve de miel .


  • awatar Gość: Uwielbiam Twojego bloga ;) wydajesz bardzo rzetelne recenzje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zacznijmy od tego iż jest to najlepiej sprzedający się kosmetyk Dr.Hauschka. Jest to produkt iśćie kultowy. Wiele gwiazd na świecie go używa. Postanowiłam spróbować , czy na prawdę to takie cudo i z czystym sumieniem mogę dołączyć do wielbicieli tego kremu. Jest genialny. Ja uwielbiam kremy bogate , treściwe, różany kremik taki właśnie jest. Dosyć tłusty, pięknie natłuszcza cerę, bardzo ją odżywia. Stosuję go wyłącznie na noc . Rano moja cera jest gładka, rozświetlona. Różany krem na prawdę działa. Jest to bomba naturalnych składników :
*cenny olejek różany
*masło shea
*wosk kwiatowy z dzikiej róży
*wyciąg z awokado
*olej z orzechów ziemnych
*prawoślaz lekarski
*olej z dziurawca
Skład jest naturalny i przyjazny skórze. Na pewno nie zapycha, zauważyłam , że usuwa zaskórniki w ekspresowym tempie. Krem przywraca komfort skórze, zapewnia jej optymalną ochronę. Występują 2 wersje tego kremu : bogata ( klasyczna ) oraz lekka. Ja zdecydowałam się oczywiście na tą pierwszą.
Jeśli nie jesteście pewni czy krem się na Was sprawdzi, warto zakupić sobie w aptece wersję mini tego kremu ( koszt to 16 zł - 5 ml ) spokojnie wystarczy na 1.5 tygodnia stosowania bądź nawet dłużej. Ja początkowo zakupiłam mini produkt , dopiero potem zdecydowałam się na wersję pełnowymiarową ( koszt to około 70 zł - 30 ml ) . Krem wart jest swojej ceny, gdyż to produkt naturalny , do tego bardzo pozytywnie działa na moją skórę. Z każdym dniem staje się ona coraz piękniejsza. Kremik jest bardzo wydajny . Posiada przepiękny różany zapach .
 

 


Nigdy nie ufałam szamponom drogeryjnym. Zawsze sięgam po te apteczne bądź fryzjerskie ( Kemon, Klorane, Osmo, Matrix , Artego , Kerastase itp ). Nowość od Gliss Kur mnie zachęciła. Jest to bowiem szampon , który zawiera kompozycję cennych składników olejku Marrakeszu i kokosa oraz zapewnia większą miękkość i blask, bez obciążania włosów. Dodatkowo szampon wzbogacony jest o kompleks płynnej keratyny. Super nawilża , zupełnie nie przetłuszcza . Mam wrażliwą skórę głowy, ale ten szampon nie powoduje swędzenia czy podrażnienia . Włosy dobrze się rozczesują ( zawsze dodatkowo stosuję maski , odżywki a, ostatnio olejki ). Posiada nietypowy zapach - dla mnie pachnie trochę orientalnie aczkolwiek przyjemnie. Włosy nie puszą się , ładnie się układają . W moim przypadku szampon nie jest wydajny gdyż myję włosy co 2 dni. Jednak jego cena wynagradza to - kosztuje zaledwie 12 zł . Uważam , że jest to najlepszy szampon od Gliss Kur, nie powoduje łupieżu . Fajna alternatywa dla droższych szamponów.
 

 


Uwielbiam testować wszelkie mleczka, masła czy balsamy do ciała . Jakiś czas temu w moje ręce wpadło mleczko do ciała z La Roche Posay . Dedykowane jest dla skór suchych i bardzo suchych. Uzupełnia lipidy , wzmacnia barierę ochronną , chroni przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.
Plusy :
+ fajna konsystencja, nie jest wodniste
+ ładny zapach
+ dobry skład : gliceryna , woda z La Roche-Posay , masło Shea , niacynamid , bisabolol , alkohol lanolinowy
+ bardzo dobrze nawilża, wręcz lekko natłuszcza
+ bardzo wydajne
+ mimo , iż konsystencja jest dość bogata , to mleczko nie jest tłuste
+ cena ( około 40 zł )
+ nie klei się
+ skóra jest elastyczna , miękka
+ nie zawiera parabenów
+ polecane także dla dzieci
+ poręczne opakowanie ( dozownik lub tubka , ja mam tą drugą wersję )
Minusów nie dostrzegam

Obok SVR Xerialine oraz balsamów z The Body Shop to mój ulubiony kosmetyk do pielęgnacji ciała . Serdecznie go polecam
 

 

Wyżej prezentowane kosmetyki zupełnie się na mnie nie sprawdziły .
1) Dermedic - żelowy płyn micelarny do skóry suchej i odwodnionej
- źle oczyszcza cerę
- nie podoba mi się jego konsystencja : jest to żel , osobiście wolę płyny
- nie ściera kompletnie makijażu
- nie radzi sobie z demakijażem oczu
- zupełnie nie nawilża
- może sprawdziłby się jako tonik , jako micel zupełnie nie !
2) Gliss Kur - Odzywka dwufazowa w sprayu
- bardzo wysusza włosy
- dziwny , chemiczny zapach
- plącze, nie pomaga w rozczesywaniu włosów
- zupełnie nie regeneruje
- przetłuszcza
- włosy są jak siano
- nie wpływa pozytywnie na kondycję włosów , po prostu produkt , który nic nie robi
- włosy są matowe , nie nabłyszcza , nie sprawia , że wyglądają zdrowiej
3) Eucerin - oczyszczający płyn micelarny 3w1
- podrażnia oczy i cerę , skóra niemiłosiernie piecze po jego zastosowaniu
- słabo sobie radzi z makijażem
- uczula, nie nadaje się dla cer wrażliwych
- nie współmierna cena do jakości , w tej cenie wolę kupić Biodermę czy Avene
- nie koi, nie poprawia stanu cery
- jeden z najgorszych płynów micelarnych , których używałam ( a było ich wiele ) - ten jest na szarym końcu

Na jakim kosmetyku Wy najbardziej się rozczarowaliście ?
  • awatar SpringHaze1: @linkii ♥: Moim ulubieńcem jest Prosalon odżywka nawilżająca dwufazowa ;)
  • awatar linkii ♥: co do gliss kura to się nie zgodzę, dla mnie jest świetny ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wszystkie kremy Avene, które posiadam idealnie współpracują z moją skórą. Moja cera jest mieszana w stronę suchej . Głównie zimą jednak zmienia się w zupełności w cerę bardzo suchą, dlatego muszą ja często nawilżać. Krem CPI jest to kosmetyk sterylny , nie posiada substancji konserwujących, zapachowych , parabenów, alkoholu. Krem ten jest niezwykle łagodny , jestem pewna , że nikogo nie uczuli. Jest bezpieczny w stosowaniu . Zawiera tylko starannie wybrane składniki. Jest lekki, ale nawilża porządnie. Super sprawdza się przy jakiś podrażnieniach , czy to po słońcu , czy mrozie, kiedy skóra staje się czerwona i piecze. Kremik natychmiastowo łagodzi , koi skórę. Szybko się wchłania. Nie zapycha , jest łagodny dla skóry. Ja stosuję go zawsze w połączeniu z Avene LPI ( łagodnym żelem oczyszczającym ) po tym spryskuję twarz wodą termalną z uzdrowiska Avene , a na to kładę CPI. To połączenie idealne. Zaskórniki znikają w bardzo szybkim tempie , skóra jest promienna , zdrowa. Koszt tego kremu to około 55 zł. Jest to takie S.O.S w tubce.

  • awatar CZekoczyki: Super krem nasza mama go kiedyś kupiła nam i chyba też płaciła 55 zł +zapraszamy do nas :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W grudniu miałam 3 swoich ulubieńców, których używałam każdego dnia.
1. Babydream - oliwka


Oliwka ta jest nieco tłustsza od oliwki Hipp, jednak jest bogatsza składnikowo. Ma po prostu więcej olejków w składzie lejek sojowy, migdałowy,słonecznikowy, jojoba, macadamia oraz wit. E. Skład jest całkowicie naturalny . Oliwka idealnie nawilża , a raczej natłuszcza skórę. Utrzymuje się długo na ciele. Jest bardziej wydajna od Hipp. Ciało po zastosowaniu tej oliwki wygląda cudownie, skóra staje się jedwabiście miękka. Koszt tej oliwki to około 14 zł. Do tego ma cudny zapach.
2. Anida - krem do rąk z woskiem pszczelim i olejem makadamia




Anide odkryłam kilka lat temu przypadkowo w aptece. Od tamtej pory, jest to mój ulubieniec. Krem ma super skład :makadamia, gliceryna, wosk pszczeli, wit. E, D-pantenol, alantoina. Jest to dość bogaty krem. Wchłania się szybko, nie pozostawia tłustej warstwy. Pielęgnuje dłonie. W dotyku są bardzo aksamitne. Leczy ranki. Do tego jest śmiesznie tani ( około 5 zł ) . Posiada przepiękny zapach . Tubka o pojemności 100 ml w moim przypadku kończy się dość szybko.
3. Avene Cold Cream- balsam do ust




Balsam do ust Avene jest moim ulubieńcem zimą. Jest oparty na tradycyjnej formule Cold Cream. Jest bardzo odżywczy. Nie pozostawia na ustach białego osadu , jest przezroczysty. Skład jest bardzo dobry :woda termalna Avene, cold cream, masło karite, witamina F, sukralfat. Szybko regeneruje spierzchnięte usta, przywraca im komfort. Lekko natłuszcza. Koszt tego balsamu to około 30 zł. Pojemność to 15 ml. Jeśli ktoś nie przepada za balsamami to polecam także pomadkę z tej serii. Jest bogatsza od balsamu, bardziej treściwsza. Jednak pomadka jest lekko widoczna na ustach, pozostawia usta lekko rozjaśnione.

Wszystkie te 3 kosmetyki super spisały się w grudniu, kiedy panowały dość wysokie mrozy. Polecam je serdecznie :-)
 

 


Zacznę od tego, że kremy do rąk to moje uzależnienie. Zawsze muszę mieć ich kilka : w domu, w torebce. Uwielbiam różne nowości i dlatego zdecydowałam się na nowość - Lirene Krem do rąk dla zniszczonych dłoni `Ratunek`. Jest to mała, czerwona tubka o pojemności 50 ml. Na wstępie powiem , że bardzo nie wydajna ( wystarczył mi ten krem na zaledwie 3 tygodnie ). Kremik bardzo wysoko w składzie ma masło shea ( 10 % ) , przez co jego konsystencja jest dosyć bogata ( ale nie tłusta ). Dodatkowo zawiera alantoinę , pantenol. Krem szybko się wchłania . Ja jestem maniaczką kremów bogatych , treściwych , dlatego zawsze aplikowałam minimum 2 warstwy. '' Ratunek '' delikatnie odżywia , natłuszcza , pozostawia delikatną warstewkę na skórze. Jego zapach jest bardzo przyjemny, cena bardzo niska ( około 8 zł ). Krem spisał się dobrze, aczkolwiek nie jest to jakiś wybitny mistrz w swojej dziedzinie.



Avene Cold Cream miałam już wielokrotnie. To mój zimowy niezbędnik. Jest bogaty w wodę z uzdrowiska Avene ( aż 63 % ! ) , cold cream, sukralfat, glicerynę. Posiada bardzo gęstą konsystencję . Idealnie chroni dłonie w mroźne miesiące. Przynosi ukojenie nawet najbardziej przesuszonym dłoniom. Leczy drobne ranki, zadrapania. Długo utrzymuje się na dłoniach, nie trzeba często powtarzać ponownej aplikacji. Co prawda jest droższy od Lirene , ale często występuje w promocji . Jego cena waha się od 20 do 38 zł. Warto zainwestować w ten krem gdyż skutecznie pielęgnuje zniszczone dłonie. Pachnie cudownie , typowo dla całej serii Cold Cream ( od której jestem uzależniona ) . Jego pojemności to 75 ml oraz 50 ml.

PODSUMOWANIE : Nie wiem czy kupię ponownie krem Lirene , gdyż na rynku mamy wiele kremów o podobnym działaniu. Natomiast na pewno powtórzę zakup Avene Cold Cream , gdyż jest fenomenalny. Jeśli też jesteście maniaczkami kremów tak jak ja to polecam Wam również : Nuxe Reve de Miel , krem -cud ( iście miodowy regenerator zawierający mnóstwo olejków-róża piżmowa, awokado, migdał,nagietek , wit. E , posiada zapach leśnych choinek , który ubóstwiam ) oraz SVR krem regenerujący do rąk ( ma w składzie mocznik, glicerynę, sorbitol, wit.E, alantoina, kwas mlekowy , dla mnie pachnie konwalią ) .
A Wy macie swoich ulubieńców w tej kategorii ?
  • awatar Zuzka Art: modne bransoletki shamballa u mnie, zapraszam :* darmową wysyłke ma pierwsze 5 osób które zrobia zakupy :) a takze niedlugo bedzie rozdanie,wiec zapraszam do obserwowania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



Dzisiejszy wpis poświęcam dla najważniejszej dla mnie amerykańskiej piosenkarki , chodzi oczywiście o Tori Amos. Kilka faktów o Tori : jej muzykę bardzo ciężko sklasyfikować , często wrzuca się ją do rocka alternatywnego bądź soft roku. Tori oprócz tego , że śpiewa gra na fortepianie . Na niektórych płytach zagrała też na klawesynie , klawikordzie czy fisharmonii . Mimo , iż jest bardzo uzdolniona i była wiele razy nominowana do nagrody Grammy , nigdy jej nie otrzymała . Moja podróż z Tori rozpoczęła się około 4 lat temu . Bardzo żałuję , że tak późno ją odkryłam . Usłyszałam jedną z piosenek z jej repertuaru i przepadłam . Chodzi o '' Hey Jupiter " . Tori często odwiedza Polskę . Jak sama mówi , nasza ojczyzna jest jak jej drugi dom W Polsce szerszej publiczności jest znana przede wszystkim ze znajomości z Piotrem Kaczkowskim , który często prezentuje piosenki artystki . Nie potrafię wybrać najlepszej płyty . Wszystkie znaczą dla mnie bardzo wiele . Chciałabym szczególnie wyróżnić Boys for Pele oraz Under the Pink . To od nich rozpoczęłam odkrywanie tej wspaniałej piosenkarki . Dziś chcę Wam zaprezentować znaną piosenkę Tori i moim zdaniem jedną z najważniejszych w jej karierze .
 

 


Balsam do ust Sanoflore kupiłam w aptece. Już od dłuższego czasu chodził za mną ten balsam. Skusił mnie skład gdyż ma jadalne składniki. Sama natura. Zawiera : masło Karite, Olejki roślinne z orzechów Macadamia oraz ze słonecznika, olejek eteryczny z żeńszenia i wiele innych cennych substancji.

Plusy :
+ świetna konsystencja
+ skład
+ fajne opakowanie, słoiczek
+ zostawia warstwę ochronną na ustach
+ koi usta
+ pielęgnuje i odżywia
+ piękny zapach
+ bardzo wydajny

Minus :
- cena ( wynosi około 30 zł )

Podsumowując : Balsam jest całkiem fajny, ładnie się rozprowadza, lekko nawilża jednak nie pobił mojego ulubieńca , którym jest Nuxe . Myślę , że jest zbyt lekki dla moich ust . Jestem przyzwyczajona do gęstych , treściwych balsamów. Niemniej jednak serdecznie go polecam . Fanki ekologii na pewno go polubią .

  • awatar SpringHaze1: @ewcioor: Kupiłam balsam w Cefarmie ;) pewnie jest dostępny też w innych aptekach :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Krem Matriciane stosuję już od ponad roku . Jest to krem biowitalizujący , zwalcza pierwsze oznaki starzenia się skóry . Jego formuła jest oparta na preparacie Matricium- są to ampułki , które zawierają aż 63 składniki aktywne !( będzie oddzielna recenzja ampułek Krem zawiera mnóstwo składników , m.in : glicerynę, olej z oliwek, algi złote, witaminę E, karnozynę , olej słonecznikowy , proteiny mleczne , aminokwasy oraz wiele , wiele innych substancji. Mimo to krem jest bardzo lekki , idealny pod makijaż . Posiada przyjemny, kwiatowy zapach . Krem mieści się w buteleczce z pompką o pojemności 30 ml. Dość szybko się kończy. Ja co prawda zmarszczek jeszcze nie posiadam , więc w tej kwestii nie mogę się wypowiedzieć. Nawilża zbyt słabo , musiałam się ratować bardziej bogatymi kremami typu Clinique czy Embryolisse . Lekko wygładza , nie zapycha . Wchłania się do matu , nie powoduje świecenia się twarzy. Lekko odżywia. Uważam , że jego brat czyli Matriciane Rides jest lepszy gdyż jest dużo bardziej bogatszy w konsystencji. Kremów zużyłam około 4. Jego cena waha się w granicach 80- 110 zł . Uważam , że w tej cenie można znaleźć dużo lepsze kremy - choćby słynny różany krem Dr. Hauschka . Sądzę, że jest to całkiem dobry krem dla osób po 30 roku życia , ale za słaby dla dojrzałych cer.
 

 


Jestem maniaczką płynów micelarnych . Miałam chyba wszystkie dostępne na rynku. Avene znajduje się w mojej ścisłej czołówce. Jest ultradelikatny, zawiera bardzo dużą ilość wody termalnej dzięki czemu koi skórę , znikają podrażnienia. Jest bez parabenów. Jest bogaty w składniki nawilżające. Idealnie ściera makijaż, super sprawdza się jako tonik w ciągu dnia. Odświeża, lekko rozświetla, nawilża. Występuje w butelkach 200 oraz 400 ml. Często można go dostać w promocji. Jest całkiem wydajny . Cena wynosi bez promocji około 50 zł . Obok Biodermy oraz SVR to mój ulubiony płyn. Super sprawa dla cery wrażliwej . A jaki jest Wasz ulubiony płyn? Stosujecie płyny micelarne ?
 

 


Maseczkę kupiłam w Arnice za około 50 zł. Lubię maseczka na bazie glinki, lecz ta dodatkowo zawiera szereg innych , cennych substancji: glinka, olejek ze słodkich migdałów, gliceryna, olejek limonkowy, mandarynkowy, lawendowy, pomarańczowy, rozmarynowy, alantoina, wit. E , ekstrakt z brzozy i wiele innych. Czyli skład bardzo bogaty. Maseczka ma na celu odświeżać i delikatnie oczyszczać naszą cerę.
Plusy maseczki :
- świetna konsystencja ( kremowa, puszysta )
- nie zastyga na twarzy
- delikatnie rozświetla
- nawilża
- wygładza
- rozjaśnia cerę
- nie uczula ( jest bardzo delikatna )

Ja kładę tę maseczkę głównie na strefę T , na około 25 minut. Następnie należy ją spłukać. Ja po zmyciu maseczki zawsze spryskuję twarz wodą termalną. Stosuję ją 2 razy w tygodniu. Jest ona bardzo wydajna. Mieści się w szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Moim zdaniem to najlepsza oczyszczająca maska na rynku. Polubiłam ją za to , że nie podrażnia , nie jest drastyczna jak inne maseczki z glinką , nie zapycha, nie wysusza. Zapach przywodzi mi na myśl świeże zioła , dopiero co zerwane. Pobudza, relaksuje.
  • awatar gustosuerte: @SpringHaze1: http://i.pinger.pl/pgr352/b8d5878a002920b750ebee40/ tu na zdj jest, w pracy jestem i nie pamietam jaki to jest doklaniej
  • awatar SpringHaze1: @gustosuerte: A można wiedzieć jaki dokładnie krem? Mam też krem Nuxe creme Prodigieuse - dla mnie jest zbyt lekki ;( wolę kremy Avene
  • awatar gustosuerte: @SpringHaze1: ja ostatnio kupilam krem z nuxe ale szczerze mowiac malo zadowolona jestem a 50 zl poszlo..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Oliwka Hipp oraz SVR Xerialine to moje mistrze w nawilżaniu ciała.
1) Oliwka Hipp
- ma super skład ( olejek słonecznikowy oraz migdałowy , wit. E )
- nawilżenie trwa i trwa ( utrzymuje się około 10 h )
- zupełnie nie podrażnia , nie uczula
- idealnie wygładza ciało
- natłuszcza , ale nie jest przesadnie tłusta
- wielozadaniowa ( nadaje się do kąpieli jak i po )
- ma piękny ( migdałowy zapach )
- ogromna wydajność
- cena ( około 14 zł )


2) SVR Xerialine
- skład : 3% mocznik, gliceryna, kwas mlekowy, masło karite, alantoina
- bardzoo nawilża , lekko natłuszcza
- super radzi sobie z rogowaceniem okołomieszkowym
- bardzo wydajny ( 500 ml )
- ma delikatny , ładny zapach
- solidne opakowanie ( butla z pompką )
- super na przesuszone miejsca ( łokcie, kolana )
- nie ma w składzie parafiny oraz silikonów
- poprawia kondycję skóry
- leczy zadrapania, drobne ranki
- niweluje swędzenie skóry
- cena : od 45- 70 zł
PODSUMOWANIE :
Zarówno oliwka jak i SVR polecane są w każdym wieku : od najmłodszych lat. Obydwa produkty nie zawierają chemii, dzięki czemu są bezpieczne w stosowaniu. Idealnie nawilżają nawet najbardziej przesuszone skóry.

 

 



Woda ta jest zupełnie inna od wszystkich dostępnych wód na rynku. Nie trzeba jej wycierać, a pozostawić do całkowitego wyschnięcia. Pochodzi z alpejskiego źródła. Dzięki zawartości wapnia oraz cynku idealnie łagodzi. Działa także przeciwrodnikowo. ( związki manganu ) . Jest bogata w sole mineralne. Ma lekki, słonawy posmak co świadczy iż rzeczywiście zawiera minerały. Występuje w trzech pojemnościach : 50, 150 lub 300 ml. Ja kupuję ją często w promocji około 19 zł. Jej regularna cena to ponad 30 zł. Jest wydajna . Ma dobry dozownik , psika lekką mgiełką , a nie strumieniem. Wody Uriage używam :
- rano po przebudzeniu
- po demakijażu
- dla odświeżenia w ciągu dnia
- podczas upałów
- przed nałożeniem kremu nawilżającego
- w podróży
- na skaleczenia, podrażnienia, zadrapania
  • awatar Violet-Lila: Moja córka ma skórę atopową, a ta oliwka (jak i inne produkty Hipp) są dla niej ukojeniem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Od lat poszukuję podkładu idealnego . Aż do teraz . Odkryłam go dzięki Wizażowi. Poszukiwałam podkładu lekkiego, rozświetlającego , dającego satynowe wykończenie. Clarins- Skin Illusion wszystkie te wymagania spełnia. Lekko kryje, na pewno nie spodoba się fankom DW . Przeznaczony jest raczej dla osób nie mających rozległych problemów skórnych. Daje lekkie glow na twarzy. Ja mam cerę mieszaną i absolutnie się nie świeci. Ma super skład : algi brunatne, Witaminę E , zieloną herbatę. Posiada mineralny filtr SPF 10. Pojemność standardowa czyli 30 ml. Jest bardzo wydajny. Pompka dozuje odpowiednią ilość. Podkład ma świeży , piękny zapach. Świetnie nawilża . Na pewno nie zapycha gdyż jest mineralny. Występuje w jasnych odcieniach, ja mam 103- Ivory , jest to bardzo jasny beż . Tonacja jest żółta, nie wpada w róż. Cena wynosi około 140 zł .
Podsumowując : Miałam już mnóstwo podkładów górnopółkowych : Lancome, Dior, MAC, Chanel , MUFE, Guerlain itp. Wszystkie albo miały za ciemne kolory albo za mocne krycie , a niektóre zapychały . Jedynie Clarins spisał się na medal . Ufff w końcu mam swój podkład idealny Dla fanek mocniejszego krycia szczerze polecam Clarins Everlasting - świetnie matuje , wygładza i jest mega trwały . Jednocześnie pielęgnuje cerę , nie niszczy jej .
 

 


Balsam do ust Uriage odkryłam dzięki Wizażowi. Jest to niezwykle bogaty balsam do spierzchniętych ust. Posiada opatentowany kompleks . Ma lekką i niewidoczną formułę . Idealnie sprawdza się zimą, natłuszcza usta. Utrzymuje się bardzooo długo, jest zupełnie bezzapachowy. Występuje w tubce o pojemności 15 ml ( czyli całkiem sporo ). Natychmiast usuwa skórki . Leczy popękane wargi. Skład nie jest jakiś naturalny, ale najważniejsze , że działa. Już wiem, że będzie mi towarzyszył w zimnych miesiącach . Koszt tego balsamiku to ponad 30 zł.
 

 
Wyżej wymienionych balsamów używam już dobre 4 lata . Ciągle szukam czegoś nowego , ale jednak zawsze do nich wracam . Chciałabym porównać oba balsamy . Chyba każdy z nas zna je bardzo dobrze. Wszędzie jest o nich głośno.
TISANE :
* miodowa konsystencja , super się rozprowadza
* bardzo ładnie pachnie - trochę waniliowo
* doskonale nawilża
* sprawdza się przy zajadach
* świetny skład : miód, melisa, witamina E, wosk pszczeli , olej rycynowy i inne dobrodziejstwa
* bardzo łatwa dostępność - praktycznie w każdej aptece
* cena wynosi około 9- 10 zł
* pojemność to 4,7 g - to dość mało
* od jakiegoś czasu jest dostępna wersja w pomadce ( równie dobra choć wolę słoiczek )
* odżywia, chroni przed mrozem , deszczem
Ocena : 4,5/5

CARMEX :
* dostępnych jest kilka wersji - słoiczek , sztyft lub tubka
* różne warianty smakowe : ja miałam klasyczny , wiśniowy oraz jaśminowy ( najbardziej cenię wersję klasyczną )
* lekko chłodzi usta ( powoduje uczucie mrowienia )
* lekko powiększa usta
* specyficzny zapach - apteczny , kamforowy
* nawilża, wygładza
* super przy zajadach
* dobra dostępność : Natura , Rossmann , internet
* słoiczek mieści 7,5 g produktu
* cena : od 6 do 8 zł
* czasem wyczuwam chemiczny posmak w ustach po jego zastosowaniu co może niektórym przeszkadzać
Ocena : 4/5

Podsumowanie : Oba balsamy bardzo lubię i szczerze je polecam . Jednak w tej bitwie wygrywa nieznacznie Tisane . Ma bardziej naturalny skład , przyjemniejszy zapach. Są to najlepsze balsamy w tym przedziale cenowym czyli nie przekraczającym cenę 10 zł. Jeśli ktoś nie oszczędza na balsamach to warto zakupić Nuxe , Clarins, Uriage czy Biotherm.

 

 
Podobno ktoś kupuje ten balsam co 28 sekund i wcale się im nie dziwię Bo ten balsam to istna rewelacja. Jest ultraodżywczy , zawiera : shea butter, glicerynę , miód, witaminę E, olejek sezamowy, ryżowy, sojowy, beta karoten , olejek ze słodkich migdałów i wiele innych cennych składników. Balsam ma konsystencję gęstej pasty , długo utrzymuje się na ustach . Nie barwi ust . Leczy zajady , opryszczkę . Nawilża i bardzo odżywia . Zmiękcza naskórek . Posiada piękny zapach - dla mnie pachnie keksem z nutką pomarańczy . Pojemność 15 ml. Balsam zamknięty jest w szklanym , mlecznym słoiczku. Koszt tego cudeńka to 43 zł .
  • awatar SpringHaze1: Balsam Nuxe zakupiłam w Arnice. Jest też dostępny w cefarmie , akurat teraz jest w promocyjnej cenie ( 27 zł ) . Dodatkowo na pewno dostępny jest w internecie. :)
  • awatar Gość: Gdzie można kupić to cudeńko?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Linia Cold Cream jest szczególnie polecana dla cer bardzo suchych. Odkąd poznałam tę serię , już się z nią nie rozstaje . Super nawilża, natłuszcza. Otula kołderką . To ważne zimą kiedy moja cera jest cały czas przesuszona , piecze . Krem Avene natychmiast przynosi ukojenie . Jest tłusty dlatego ja stosuję go na noc lub na wielkie mrozy . Ma bogatą konsystencję , przyjemny zapach . Skład jest prosty : zawiera olej parafinowy , biały wosk pszczeli , wodę termalną - 34,5 procent. Mimo , iż nie jest lekki , zupełnie nie zapycha mojej cery . Warto wykonać nim masaż by lepiej się wchłonął co zresztą zaleca sam producent. Chroni przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak : mróz czy wiatr. Jest polecany dla każdego - od dziecka po osobę dorosłą . Można go stosować także na ciało . Występuje w 2 pojemnościach : 40 i 100 ml . Cena wynosi około 30- 60 zł .
Podsumowanie : Moim zdaniem warto używać kremów typu Cold Cream gdyż są bezpieczne , mają nieskomplikowane składy , a do tego porządnie odżywiają . W swojej ofercie kremy Cold Cream posiadają m.in Bioderma , Mustela oraz Avene.
 

 
Moja odpowiedź brzmi : TAK . Nie umiem już bez niej żyć . Stosuję ją już ponad 2 lata . Sprawdza się zawsze i wszędzie. Używam jej pod kremy , po opalaniu , na podrażnienia, po przebudzeniu , po demakijażu , po depilacji, w celu odświeżenia . Posiada unikatowy skład. Jest bakteriologiczne czysta. Zawiera mnóstwo minerałów i oligoelementów. Genialnie sprawdza się w podróży . Zabieram wtedy ze sobą mniejszą buteleczkę tzn 50 ml. Na co dzień w domu mam 150 i 300 ml. Często są na nią promocje np w Superpharm . Pozostawiam ją na skórze około minuty , po czym delikatnie osuszam. Skóra staje się bardzo miękka , delikatna , ukojona. Wszelkie zaczerwienienia znikają . Wypryski bledną . Zapomniałam dodać , że super sprawdza się z maseczkami np z glinki . Mam porównanie z innymi dostępnymi na rynku wodami ( Uriage, La roche Posay , Vichy ) , ta woda wypada najlepiej . Bardzo szybko działa , skład tej wody najlepiej na mnie działa . Jest moim uzależnieniem . W moim przypadku nie jest wydajna gdyż pryskam się czasem bez opamiętania Szczerze polecam
 

 
Krem Cicalfate używam już od 2 lat. Jest to S.O.S w tubce gdyż ma wiele zastosowań .
1) Wskazania :
- opryszczka
- zajady
- po zabiegach dermatologii estetycznej
- podrażnienia
2) właściwości - jest to krem polecany dla niemowląt, dzieci oraz dorosłych
3) najważniejsze składniki
- sukralfat ( przywraca komfort skórze )
- siarczan miedzi i cynku
- woda termalna Avene ( koi i łagodzi podrażnienia )
4) konsystencja kremu - moim zdaniem jest to gęsta , biała maść . Całkowicie się nie wchłania , pozostawia delikatny film na skórze .
5) sposób użycia : krem należy stosować 1-2 razy dziennie .
6) inne cechy :
- super sprawdza się na blizny potrądzikowe
- rozjaśnia
- może być stosowany od 6 miesiąca życia
- jest hipoalergiczny
- nie zawiera alkoholu oraz substancji zapachowych
- jest bardzooo wydajny, wystarczy niewielka ilość
- występuje w 2 pojemnościach : 40 ml oraz 100 ml
- cena waha się od 30 do 60 zł
 

 
Maseczka Avene to prawdziwa kąpiel dla skóry odwodnionej , przesuszonej . Zawiera aż 72 procent wody termalnej , olej z krokosza, glikole . Nie zawiera konserwantów. Używam jej ponad pół roku. Jest bardzo wydajna. Kładę ją minimum 2 razy w tygodniu. Na początku stosowałam co drugi dzień. Super sprawdza się po opalaniu . Łagodzi podrażnienia słoneczne , eliminuje uczucie ściągnięcia . Przywraca skórze komfort i blask. Wystarczy położyć ją na około 15 minut choć ja często zostawiam ją na całą noc . Rano budzę się z miękką i wypoczętą skórą . Po odczekaniu zalecanego czasu warto spryskać cerę mgiełką wody termalnej . To super połączenie. Maseczka idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż . Nic się nie waży , suche skórki znikają , dodatkowo lekko rozświetla. Jej pojemność to 50 ml , cena zaś wynosi około 55 zł .
 

 
Witam wszystkich na moim blogu Będę zamieszczać tu recenzje kosmetyków , których używam . Postaram się dzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat. Codziennie będę prezentować hity oraz kity kosmetyczne . Mam nadzieję , że blog przypadnie Wam do gustu